poniedziałek, 11 listopada 2013

Lekka zmiana priorytetów.

Biorąc Dżejka myślałam, że skupimy się na agility, a frisbee będzie tylko małym dodatkiem. Wolę pierwszy sport. Nie wiem dlaczego, po prostu. 



Porzuciłam adżilitki. 
Przynajmniej do czasu, kiedy będę mogła na trening jechać krócej niż ponad 2h. Szkoda mi trochę, bo już coś tam zaczynało się układać, coś zaczęło świtać i jakoś lepiej wyglądać.. no ale jednak. A takie jeżdżenie raz na miesiąc (albo i dłużej) nic nam nie da. 


Ogarniamy friiisbee. 
Próbowałam robić z nim już wstępny freestyle, ale jednak postanowiłam to rozłożyć. Ja ćwiczę rzuty, Dżejson świadomość ciałka i kondycję. Myślę, że na wiosnę uda nam się zgrać na tyle, żeby zadebiutować w startersach. W tossie aportek cudowny, a moja niewidzialna ściana, która ustawiała się na dwudziestym metrze zniknęła :D Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. 



Poza tym nic szczególnego się nie dzieje. Chodzimy na spacerki i fajnie sobie żyjemy. 
 A Ami zaczęła znów bawić się piłką i aportować :D




2 komentarze:

  1. Uroczy piesek :)
    Z daleka jesteście :)?
    Obserwuję i Pozdrawiamy :)
    Ola i Piano

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie Wam szło w agi.
    My też planujemy, jednak nie ma gdzie zacząć.. wszystko daleko- Wawa, Wrocław, Poznań.. W Krakowie i okolicach to tylko psi behawioryści.

    Będę wpadać na bloga, obserwuję :)

    Pozdrawiam i zapraszam do nas: nandoon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń